Site Loader

Z tego wpisu dowiesz się jak wspierać dziecko w rozwoju samodzielności, poczucia sprawstwa i autonomii.

Co kryje się za pojęciem autonomia? Do psychologii pojęcie zostało wprowadzone przez Erika Eriksona, twórcę koncepcji stadiów rozwoju człowieka. Kiedy rodzi się dziecko, pierwszym stadium rozwoju, przez które przechodzi jest zaufanie vs nieufność. Zachowanie i reagowanie głównego rodzica pozwala dziecku uwierzyć, że jest z nami bezpieczne lub też przeciwnie, jest stale zagrożone. Autonomia vs wstyd to stadium drugie, które zaczyna rozwijać się u dziecka odkąd jest ono w stanie samodzielnie wykonać jakąś czynność, np. czworakować w celu osiągnięcia konkretnego celu. Erikson mówił o tym, że dzieci we wczesnym dzieciństwie mają bardzo dużą potrzebę eksploracji. To właśnie dzięki swojej ciekawości świata i ciągłej eksploracji ich mózg ma szansę na tworzenie nowych połączeń neuronalnych. Jest to niezwykle ważne dla dalszego rozwoju.

Ta potrzeba eksploracji niesie za sobą wiele wyznań dla rodziców, ponieważ dziecięcy mózg nie ma jeszcze możliwości przewidywania przyczynowo-skutkowego. To właśnie my, rodzice, jako dorosłe osoby, z rozwiniętą korą przedczołową, odpowiedzialną za racjonalne myślenie, zgodne z normami społecznymi, mamy za zadanie chronić dziecko.

Zdrowa autonomia to równowaga pomiędzy ochranianiem dzieci a pozwalaniem im na eksplorowanie i badanie świata

Nelsen, J. Erwin, C, Duffy, R., A. Pozytywna dyscyplina. Pierwsze trzy lata życia.

Czasem rodzice maluchów starają im tłumaczyć, że np. dzieci mają nie dotykać kabli albo nie zrzucać ze stołu. Wielokrotnie powtarzają pewne komunikaty, w których dużo jest zakazów i słowa „nie”. Słowo „nie” jest jednak pojęciem abstrakcyjnym i dociera do naszej świadomości z opóźnieniem. Zachęcam zazwyczaj rodziców do tego, żeby posłuchali siebie w codziennych sytuacjach, kiedy przebywają z dziećmi i policzyli ile razy mówią „nie”. Rodzice niejednokrotnie są zaskoczeni tym, jak często się to zdarza.

W takim razie co zamiast „nie”?

Zachęcam do przeformułowywania komunikatów z „nie” na komunikaty bez przeczenia. Na przykład zamiast mówić „nie wchodź w kałużę” możemy powiedzieć „omiń bokiem”. Nie mamy gwarancji, że to podziała, jednocześnie prędzej dziecko usłyszy nas właśnie w tym komunikacie. Poza tym, jeśli tłumaczymy kolejny raz dziecku, że coś jest dla niego niebezpieczne, albo zbyt wartościowe dla nas, żeby mogło zostać zniszczone, a dziecko nadal próbuje daną rzecz dostać, oznacza to tylko jedno. Bynajmniej nie to, że dziecko jest niegrzeczne. Po prostu to, że dziecko na danym etapie życia nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych, nie ma możliwości przewidywania niebezpiecznych sytuacji. Jego mózg nie działa w taki sposób jak nasz. Tylko tyle i aż tyle. Uświadomienie sobie tej różnicy, niejednokrotnie pozwala rodzicom zejść z często nierealnych oczekiwań i przestać dodawać łatkę, np. „niegrzeczne dziecko”. Ten kto czyta i śledzi w mediach ten profil wie, że nie używamy i staramy się też oduczać etykietowania dzieci. Słowo „niegrzeczny” to jedno z tych słów, które warto usunąć ze swojego słownika.

„Nieodpowiednie zachowanie nie jest niczym więcej jak tylko brakiem wiedzy (lub świadomości), brakiem skutecznych umiejętności, zachowaniem typowym na danym poziomie rozwoju dziecka, zniechęceniem, a często efektem jakiegoś wydarzenia, które sprawia, że przełączamy się na mózg prymitywny i niezdolni do jakiejkolwiek sensownej komunikacji albo walczymy, albo się wycofujemy.

Nelsen, J. Pozytywna dyscyplina.

Jakie narzędzia Pozytywnej Dyscypliny można wykorzystać aby wspierać rozwój autonomii, samodzielność i zaradność dziecka?

Aby wspierać dziecko w rozwoju autonomii można wykorzystać kilka pomysłów, jakie podsuwa nam Pozytywna Dyscyplina. To metoda wychowawcza, która ma konkretne narzędzia, pozwalające budować szczere, prawdziwe, trwałe i pełne szacunku relacje rodzinne. O tym czym dokładnie jest Pozytywna Dyscyplina (PD) napiszę jeszcze szerzej w kolejnym wpisie.

Zatem co możemy konkretnie robić, aby wspierać nasze dziecko w rozwijaniu poczucia autonomii i sprawczości, a także samodzielności?

  1. Być uprzejmym i stanowczym jednocześnie. Kiedy się o tym czyta, nie wydaje się to trudna umiejętność, jednak rodzice bardzo często balansują pomiędzy byciem zbyt uprzejmym (pozwalającym na wszystko) lub zbyt stanowczym (zakazującym i karzącym). Czasem jeden rodzic gra rolę tak zwanego „dobrego policjanta”, a drugi „złego policjanta”. Nie polecam tej drogi. Bycie uprzejmym i stanowczym jednocześnie to praca nad sobą. Żeby trochę przybliżyć co znaczy bycie rodzicem uprzejmym i stanowczym jednocześnie napiszę komunikat typowo w tym stylu: „Wiem, że dobrze się teraz bawisz, jednocześnie wiem też, że teraz jest już pora iść do łóżka. Którą książeczkę chcesz dziś czytać, tę czy tę?”
  2. Odwracanie uwagi, czyli proponowanie dziecku innej, ciekawej dla niego rzeczy. Zamiast po raz kolejny mówić 8 miesięcznemu dziecku: „Nie wolno dotykać tych kabli!”, warto go po prostu przenieść w bezpieczne miejsce i dać do zabawy coś, czym może manipulować do woli, bezpiecznie.
  3. Przestrzeń na bałagan, eksplorację. Podczas szkoleń, niejednokrotnie pojawia się ten temat. Dziecko robi niebotyczny bałagan i jest on robiony wszędzie. Cóż. Bałagan w jakimś sensie jest wpisany w życie z małym dzieckiem. To co może pomóc, to wyznaczenie w każdym pomieszczeniu, w którym przebywasz razem z dzieckiem miejsca na swobodny bałagan. Czyli, np. posiadanie specjalnej szafki lub pudełka skarbów w każdym miejscu w domu. Wchodząc do pomieszczenia, dziecko wie, że ta szafka jest miejscem, gdzie może dowolnie eksplorować, a rodzic nie musi co chwila zabierać niebezpiecznych przedmiotów.

Ograniczony wybór, czyli wspieranie autonomii poprzez dawanie wyboru

W tym miejscu chciałabym wspomnieć o narzędziu, które jest niezwykle ważne w rozwoju autonomii dziecka, jednocześnie czasem bywa źle rozumiane. Ograniczony wybór to narzędzie rodzicielskie, które umożliwia dziecku podejmowanie decyzji w sprawach dotyczących dziecka. Ograniczony wybór, jak sama nazwa wskazuje, jest ograniczony, czyli nie zadajemy dziecku pytania: „W co chcesz się dziś ubrać?” i zostawiamy je z podjęciem decyzji, a pomagamy dziecku poprzez pokazanie, jakie ma możliwości. Pytaniem zawierającym ograniczony wybór jest pytanie: „W co chcesz się dziś ubrać, w niebieską czy czerwoną bluzeczkę?” Taki wybór możemy dawać już dziecku w okresie niemowlęcym jeśli jest w stanie wskazać. Z wiekiem dziecka rozszerzamy możliwości wyboru do większej ilości, ale także do większej liczby spraw do zadecydowania.

Dlaczego to tak ważne? Ponieważ możliwość podejmowania decyzji o samym sobie będzie pojawiała się w życiu dziecka wielokrotnie. Jeśli my rodzice, damy mu przestrzeń na podejmowanie świadomych, prostych wyborów w bezpiecznej domowej przestrzeni, dziecko nauczy się, że jest odrębną jednostką, ma prawo podejmować własne decyzje, ma prawo do własnego zdania. O to przecież nam chodzi, prawda?

Dodatkowo, pozwala to uniknąć tak zwanej „walki o władzę”. Podejmowanie decyzji o samym sobie, samostanowienie to nie tylko wyzwanie, ale także przywilej. Jeśli dajemy dziecku przestrzeń na podejmowanie decyzji o samym sobie, pozwalamy mu poczuć się ważnym.

Ograniczony wybór, a dlaczego nie wolny wybór?

Z jakiego powodu ograniczony wybór jest właśnie ograniczony? Żyjemy w świecie przesytu. Obecnie, w świecie dostępu do ogromnej ilości produktów, usług, dóbr, my sami dorośli, bywamy przestymulowani, czasem ciężko nam podjąć decyzję. Mózg dziecka wciąż się rozwija. Zbytnie przeciążanie go podejmowaniem decyzji, ze wielkiego wyboru może być po prostu za bardzo męczące. My dorośli mamy również w pewnych sprawach wiedzę o bezpieczeństwie lub niebezpieczeństwie, a także konsekwencjach pewnych działań. Dając dziecku ograniczony wybór uczymy je co jest bezpieczne w danej kwestii, jednocześnie pozwalając na swobodę działania.

A czy ograniczony wybór sprawdza się u Ciebie w domu? Może chcesz napisać coś więcej?Podziel się w komentarzu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *